Hipstery, Muchy

Hipster dzisiaj używany jest jako słowo ciekawych ubrań, jednak kiedyś stanowiło ono właśnie przeciwne znaczenie. Używane tylko przez ludzi, najczęściej dzieciaki, siedzących w branży. A co najlepsze, w tym roku debiutuje zespół, którego oczekiwał każdy fan alternatywnej muzyki w ogóle, nieważne czy hip-hopu, rocka, popu czy innej odmiany. Mchy. I wszystko jasne. Takiej reklamy, potoku zachwytów nie miał już dawno żaden debiut. I słusznie, bo Muchy nagrały album z gatunku tych, które za pierwszym odsłuchaniem zdają się normalną składanką fajnych utworów. Każde kolejne przesłuchanie jednak wyprowadza nas z błędu, że oto mamy do czynienia z czymś historycznym, jak nasi starsi koledzy, którzy pamiętają wydanie płyty z hitem "Długość dźwięku samotności" znanej grupy made in Mysłowice. Ale Muchy nie są drugim Myslovitz ani ich następcami. To wartościowo autonomiczny zespół z jajami, który wie, jak połączyć ambitny pop z ostrymi gitarami kalifornijskiego rocka. Taki jeszcze bardziej łagodniejszy Greenday oddalony od tematów politycznych, z typowo polskimi dźwiękami. Coś świetnego po prostu. Kilka tygodni po debiucie w necie już pojawiły się zawołania o nowy album. Kiedyś będzie na pewno. Tymczasem Muchy jeżdżą po kraju i urzekają swoimi dźwiękami. Miejcie nadzieję, że zawitają do was.

autyzm - mieszkania poznań - cheap php web hosting - rajdy samochodowe - ceny transferowe